tr?id=287571818558943&ev=PageView &noscript=1
Regulujmy swój apetyt 2 - Recenzja książki "Jedz dobrze i nie tyj"

Recenzja książki „Jedz dobrze i nie tyj”

PONIŻEJ PRZEDSTAWIAMY RECENZJĘ KSIĄŻKI „JEDZ DOBRZE I NIE TYJ”, KTÓRA UKAZAŁA SIĘ NA STRONIE 👇

https://www.gandalf.com.pl/b/jedz-dobrze-i-nie-tyj/#reviews-card

„Czytałem różne dietetyczne książki, ale ta jest po prostu fenomenalna. Nie powiedziałbym, że jest to książka tylko i wyłącznie o diecie, choć, jak łatwo się domyślić dotyczy jedzenia. „Jedz dobrze i nie tyj” to nadzieja dla tych, którzy wiele razy próbowali zmienić podejście do diety. Dieta, to mam wrażenie, też nie jest odpowiednie słowo.

Kiedy człowiek słyszy „dieta” w pierwszym odruchu jego skojarzenia są raczej negatywne. Zaraz wydaje nam się, że musimy wprowadzić w życie system nakazów i zakazów, które dosyć mocno ograniczają naszą radość życia i możliwości działania. Kiedy słyszysz „dieta”, pierwsze o czym myślisz to, to, że nie zjesz już kawałka tortu na urodzinach znajomego. Nie napijesz się lampki wina z żoną, i będziesz musiał udawać na rodzinnych imprezach, że wcale nie jesteś głodny. To wcale nie musi tak wyglądać!

Zdaniem Zbigniewa Młynarskiego, autora książki „Jedz dobrze i nie tyj” wcale nie trzeba nakładać na siebie takich katorżniczych ograniczeń. To nieprawda, że musisz każdego dnia stawać na wadze, patrzeć w lustro smutnymi oczami i codziennie mierzyć się w talii. Wcale nie trzeba tego robić i nie musi to wcale oznaczać, że kompletnie odpuszczamy sobie temat jedzenia i zmiany nawyków żywieniowych.

Apetyt jest czymś naturalnym. To normalne, że organizm dopomina się jedzenia, kiedy został zaprogramowany na przetrwanie. Nic w tym dziwnego! To prawda, że świat, który znamy odwraca naszą uwagę od natury i od tego, co naprawdę ważne. Nauczyliśmy się ignorować potrzeby z ciała i przekonaliśmy nasz organizm, że potrzebuje pewnych szkodliwych produktów i substancji, które wcale nie są mu do niczego potrzebne. Czy to znaczy, że nie pozostaje nic innego jak tylko zapłakać nad sobą? Oczywiście, że nie.

Według autora możemy i powinniśmy nauczyć się regulować własny apetyt. Możemy to zrobić idąc za radami oraz wskazówkami podanymi w książce. Dzięki praktycznemu zastosowaniu rad autora, będziemy w stanie osiągnąć więcej, męcząc się przy tym mniej. W książce znalazłem też informacje na temat Programu DrDietman, w którym niezwłocznie się zarejestrowałem. Jak na razie skorzystałem z bezpłatnej wersji programu. Ale mam nadzieję wkrótce przejść na płatną funkcjonalność. To, co mi się bardzo spodobało, to, to, że właściwie od razu otrzymałem zestaw przydatnych informacji na temat samego siebie. Dowiedziałem się jakich produktów jem za dużo, a jakich za mało. To było dla mnie ważne, ponieważ nie zwracałem dotąd zbyt dużej uwagi na to, co jem i w jakich ilościach. Jednak wykonując polecenia zawarte w programie udało mi się to zrobić w sposób prosty i intuicyjny. Dla mnie jest to bardzo ważne, ponieważ raczej nie jestem typem komputerowca i obce są mi te wszystkie nowości.

Bardzo podoba mi się pomysł proponowany przez autora książki „Jedz dobrze i nie tyj„. Idąc za tą myślą, możemy tak naprawdę jeść wszystko. To daje możliwość dobrze zbilansowanej diety odpowiadającej na indywidualne potrzeby każdego człowieka. Aspekt ludzki jest tutaj według mnie niezmiernie istotny i niejednokrotnie brakuje go u rozmaitych specjalistów, dietetyków, czy w książkach dietetycznych.

Jak wspominałem, istnieje też płatna wersja programu. Umożliwia zaawansowane zbilansowanie diety i intensywną pracę nad własnymi zwyczajami żywieniowymi. A to wszystko przy udziale sympatycznego doradcy żywieniowego, który z wyrozumiałością podchodzi do osób szukających pomocy. Jak dla mnie? Świetna sprawa i nie mogę się doczekać momentu, w którym rozpocznę pracę z doradcą. Praca? Też mi się wydaje, że nie jest to odpowiednie słowo, ponieważ praca również nie kojarzy się z czymś miłym.

Jednak podejmując wysiłek zmiany żywienia z pomocą Programu DrDietman uczymy się tak naprawdę pełniejszego życia, radości z jedzenia i wyrozumiałości wobec własnych potrzeb. Co najważniejsze można jeść wszystko, znaczenie ma jednak to, jak jemy i ile. Trudno nazwać to pracą, na pewno jest to wędrówka zmierzająca do pełniejszej radości z życia i przy okazji, samoakceptacji. Bardzo podobała mi się tak książka, lektura niezwykle wartościowa i przyjemna”.

Franciszek Piekarski